„W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”. (Łk 13, 1-9)

 

Myślę, że każdy oglądał film Krzysztofa Kieślowskiego Dekalog I. To opowieść o ojcu i synu. Ten pierwszy jest wykładowcą na wyższej uczelni. Był wychowywany w rodzinie katolickiej, ale pod wpływem studiów odszedł od Boga. Jego bożkiem stał się komputer. Pomiędzy ojcem i synem istnieje wielka więź, bowiem matka przebywa za granicą na stypendium naukowym. Ta więź sprawia, że również chłopiec staje się fanem komputera. Rzeczywistość Boga w ich życiu praktycznie nie istnieje. Ciotka próbuje mu pokazać, że oprócz nauki istnieje rzeczywistość pozaziemska, jakiej nie da się zmierzyć i wyliczyć. Jakże wstrząsająca staje się opowieść w momencie, kiedy ojciec wylicza za pomocą komputera, że znajdujący się nieopodal ich domu zamarznięty staw nadaje się do jazdy na łyżwach, po czym zezwala synowi na taką zabawę. Niestety lód pęka, a syn ginie. Główny bohater w rozpaczy udaje się do się kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej i wywraca drewniany ołtarz oraz zapalone świece. Film kończy symboliczna scena: rozlany wosk spływa na podobieństwo łez z oczu Maryi. Zamiast nawrócenia pojawia się bunt i złość zrozpaczonego rodzica.

Przesłanie filmu jest jednoznaczne: człowiek zadufany w sobie nawet w chwilach dramatycznych nie jest w stanie wrócić do Boga. A przecież Ewangelia mówi: „Lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”. Te słowa czytane co roku w Wielkim Poście powinny być dla nas swoistym memento – przypomnieniem, że każdy potrzebuje nawrócenia.